sobota, 1 lutego 2014

Od Carolin - Niespodziewana wizyta cz. 2

Nie siedzieliśmy zbyt długo ponieważ zauważyliśmy chodzących w kółko przyjaciół. Schowaliśmy się za krzaki śledząc ich wzrokiem.
- Liam patrz! Oni siadają tam gdzie my... - wyszeptałam.
Nie odpowiedział tylko ciągnąc mnie za koszulkę zaprowadził do pobliskiej kawiarni: " Meat Love loco". Jest tam zazwyczaj o tej porze mało ludzi. Zamówiliśmy sok i ciastko. Gdy usiedliśmy przy stoliku koło okna Liam powiedział, że zaraz przyjdzie. Nie wiedziałam o
co chodzi... Podszedł do lady i poprosił kelnera o jakieś kartki i długopis. Wziął je i usiadł koło mnie.
- Tu mamy kartkę i zapiszemy co na tym pikniku będzie, ok?
- No dobra...
Po chwili mój plan wyglądał tak:
1. Ciastka z musem czekoladowym.
2. Przeróżne soki.
3. Smakowite mini burgery.
 4. Jabłecznik z odrobiną cynamonu.
Natomiast plan Liam'a wyglądał całkiem inaczej, a mianowicie:
1. Najważniejsze to wino białe oraz czerwone.
2. Deser składający się z samych owoców do tego porcja lodów.
3. Mini kanapki.
 4. Szaszłyki z: bekonu i mięsa.
On to zaplanował wyżerkę. Mmm... Już mam na to wszystko ochotę!
- No okej... Czyli mamy różne pomysły... To wino, ciastka, deser, mini kanapki zostawiamy?- spytałam. - Jasne. To chodź wracamy do domu robić...
- Ale czekaj! Chodź pójdziemy do nich.. Na tą "łączkę"
Nie usłyszałam odpowiedzi. Znowu.. Podeszliśmy do nich i wystraszyliśmy. Ich min nie zapomnę nigdy.
 - Hahaha! Gdybyście widzieli swoje miny! Haha - odparł Liam.
- To nie było śmieszne... - odpowiedziała Julia.
- Mamy taki plan z Liam’em..- ciągnęłam dalej - by zrobić piknik. Co wy na to ?
- Czemu nie? - wyszeptał Zayn.
- To my się zbieramy! Gdy doszliśmy do domu mieliśmy nadzieję, że nikogo nie ma. Podeszłam do kuchni i otwarłam lodówkę.
- LIAM! Lodówka jest pusta...
- To pojedź do sklepu, a ja tu zostanę i zajmę się resztą.
- No dobra, ale nie mam auta. Taki mały problem… - wyrzekłam.
- Trzymaj! - rzucił mi kluczyki do czerwonego mercedesa. Był cudowny.
Po jakiś 10 minutach byłam już w hipermarkecie. No to muszę kupić: owoce, lody, wino białe i czerwone, ciastka z musem czekoladowym, i chleb (oraz coś do tego). Po niecałej godzinie wyszłam z wszystkimi zakupami. Byłam zadowolona. Gdy doszłam do długo szukanego auta, ujrzałam przebitą oponę.
- Kto mi to mógł zrobić?- mówiłam sama do siebie.
Postanowiłam przejechać się autobusem. Dotarłam do domu po jakiś dwóch godzinach! Były straszne korki.
- No wreszcie- odparł Liam - A gdzie masz auto?
- No wiesz pękła opona i przejechałam się autobusem... Jutro po niego pojedziemy, okej?
Swoim zwyczajem nie odpowiedział. Wzięliśmy się do roboty. Po trzech godzinach ciężkiej pracy wszystko było gotowe. Zadzwoniłam do reszty i poinformowałam, że za półgodziny będziemy. Wzięliśmy przekąski i duży koc. W parku rozłożyliśmy go i wszyscy rzucili się na jedzenie. Julia siedziała koło Zayn'a, ja koło Liam'a, a Lou koło Laury. Harry i Niall siedzieli troszkę dalej.
Po skończonej "imprezie" byłam zadowolona. Wszystko poszło tak jak sobie wyobrażałam. Wróciliśmy do domu, a Julia nawet się nie dowiedziała o zaistniałej sytuacji z jej rodzicami. Do czasu... - Carolin! - zawołała mnie Julia. - Nie wiesz co tu robili moi rodzice? Zostawili mi list, żebym do nich zadzwoniła...
- A bo wiesz... Byliśmy w wannie z Liam’em. I oni weszli... Ja Cię bardzo przepraszam...
- Przestań! Przynajmniej było zabawnie. - zaśmiała się - A no wiesz... Byliście goli ?- ciągnęła dalej.
- NIE! Przestań... - popchnęłam ją lekko.
Poprosiłam Julię i Laurę by mnie odprowadziły do domu. Wszystko im opowiedziałam o zaistniałej sytuacji w łazience. Cały czas się śmiałyśmy, dawno tak nie było... W ogródku była piękna ławka i właśnie na niej usiadłyśmy.. Rozmawiałyśmy z dobre 20 minut. Stwierdziłam, że pójdę już do domu. Pożegnałam się i weszłam.
- Mamo! Halo, gdzie jesteś?
- Gdzie się szwędałaś? Dwa dni Cię w domu nie było! Masz szlaban! - ze zdenerwowaniem w głosie odrzekła moja mama.
- Ale mamo... - przerwała mi każąc iść do pokoju.
Wchodząc po schodach zauważyłam coś dziwnego były one mianowicie inne..

niedziela, 26 stycznia 2014

Od Carolin - Niespodziewana wizyta

Dziś o dziwo wstałam wcześniej. Weszłam do łazienki robiąc byle jaki kok oraz myjąc twarz letnią wodą.
Burczało mi w brzuchu więc zeszłam do kuchni. Musiałam przejść przez salon. Ujrzałam Julię i Zayn'a siedzących na sofie, a obok Laurę, która stała nieruchomo. Wyczytałam z ich twarzy, że właśnie im przeszkodziłyśmy. Idąc do kuchni wzięłam ze sobą Laurę. Przygotowywałyśmy "królewskie" śniadanie. - Jak myślisz? Do czego miało dojść? - spytała Laura.
- Myślę, że mieli sie pocałować... A tak w ogóle to co tu robi Zayn?
- A nie wiem. Zajmijmy się śniadaniem.
Po godzinie śniadanie było gotowe. Bardzo się namęczyłyśmy, więc każde słowa krytyki mogłyby zaboleć. Zaniosłyśmy je do jadalni i pobiegłyśmy pobudzić resztę. Jako pierwszy z dołu zszedł Louis wraz z Niall’em. Później dopiero Liam i Harry.
- Mmm... - dochodziły głosy czterech chłopców.
- Będzie smacznie! - odparł Liam.
Zasiedliśmy wszyscy do stołu, a jako pierwszy do jedzenia rzucił się Niall. Czemu mnie to nie dziwi? Po chwili zostały tylko jakieś resztki, natomiast nikt nie ruszył się sałatek. Louis wstał i zaczął rzucać sałatą po całej jadalni. Po kilku sekundach dołączyli się wszyscy.
- Bitwa na żarcie!! - krzyknął Zayn.
Widziałam, że wszyscy się dobrze bawili, a to sprawiało, że się uśmiechałam. Gdy skończyła sie amunicja, zaczęła się walka o wejście do łazienki. Stałam na samym końcu. Dopchałam się na początek i otwarłam lekko drzwi. Wparowałam do łazienki niczym gepard. Gdy już nie miałam prawie nic na sobie, ujrzałam, że ktoś jest w wannie. Był zakryty zasłoną. Odsłoniłam ją i ujrzałam Liam'a. Nie był goły, miał na sobie jedynie bieliznę.
- To dla mnie? - spytałam.
- Nie dla mojej mamy! - zażartował chłoptaś. Wejść czy nie wejść? W tym momencie pociągnął mnie za rękę i wylądowałam w ogromnej wannie. Ochlapał mnie, a ja go. Leżeliśmy, leżeliśmy z dobrą godzinę, gdy ktoś nie pukając wszedł do łazienki. Byli to rodzice Julii. Szukali jej by powiedzieć, że wyjeżdżają na wieś. Zobaczyli nas i znieruchomieli.
- Yyy… My... to znaczy... My już wychodzimy... - zakłopotana opatuliłam się w ręcznik, a drugi podałam Liam’owi by też to zrobił.
 - Alee... Carolin! Czekaj. - odparła pani McCartney. Wybiegliśmy z łazienki w kierunku najbliższego pokoju.
- Ale obciach! Nie uważasz? - zapytałam.
- Straaszny. Ale najważniejsze, że wiesz... nie byliśmy goli. - zaśmiał się.
- Hehe, masz rację. Rzeczywiście w domu nie było, ani Julii, ani nikogo.
- Gdzie oni są? Ubraliśmy się i pobiegliśmy ich szukać. Nigdzie ich nie ma...
- Zrobimy sobie piknik? - spytał Liam.
- Może... Dla wszystkich? Niespodzianka...
- Okey, chodźmy wybrać miejsce.
Wyszliśmy z domu szukając wolnego miejsca.
- Tam! - krzyknęłam. Pociągnęłam go za rękę i usiedliśmy na pustym terenie. Wszędzie drzewa, kwiaty... Zaraz potem posadził mnie na swoich kolanach i pogrążona w myślach nie zwracałam uwagi na to co się wokół dzieje...

piątek, 24 stycznia 2014

Od Julii - Niezrozumiała sytuacja

Obudziłam się kiedy zza oknem było jeszcze ciemno. Wstałam delikatnie z fotela, aby nie zbudzić śpiącej jeszcze przy mnie Carolin. Powolnym krokiem ruszyłam w stronę kuchni, mało co nie przewracając się o buty. Usiadłam na krześle, kładąc ręce na stoliku.
Trzeba było by zadzwonić do rodziny, ale nie dzisiaj… A jak już to wieczorem.
Siedząc, usłyszałam kroki na dworze. Odwróciłam głowę w stronę wyjścia. Ktoś zaczął cicho pukać. Wstałam z siedzenia i podeszłam do okna, z którego miałam idealny widok na drzwi wejściowe. Stał tam przemoknięty Zayn. Czym prędzej cicho otworzyłam drzwi, wpuszczając go do środka. Od razu wpadłam w jego objęcia.
- Zayn…
- Julia…
Pociągnęłam go za dłoń, ciągnąc do mojej sypialni.
- Masz jakieś męskie ubrania? – Zapytał
- Coś się znajdzie…
Po powrocie z garderoby rzuciłam mu dresy i luźną koszulkę. Szybko przebrał się, a mokre ubrania powiesił na kaloryferze.
Usiedliśmy na łóżku, naprzeciwko siebie.
- Zayn gdzie byłeś? – Zapytałam niepewnie
- U kumpla, przepraszam, że nie przyszedłem wcześnie.
U kumpla? Czy JEGO nazywasz kumplem? Nie rozumiem całej tej sytuacji…
- U kolegi?
- Tak, ma na imię Josh.
Nie odezwałam się już, ta sprawa była dla mnie dziwna. Czyli ten telefon… Był zmyślony? Ktoś chciał mnie nastraszyć?
- Ja się jeszcze położę spać, jestem zmęczona…
Chłopak tylko zszedł z łóżka podchodząc do okna i wpatrując się w krople uderzające w szybę.

*rano*

Usłyszałam donośne głosy na dole… Kłótnia? Usłyszałam w niej swoje imię, więc szybko założyłam bluzę i zeszłam powoli na dół.
- Laura, co się tu dzieje? – Cicho zapytałam
Przyjaciółka odpowiedziała, dość oschłym głosem
- Chłopcy się martwią… Zayn wrócił wczoraj w nocy, prawda?
- Tak.
- No właśnie, ON coś mu zrobił…
- Co mu zrobił? – Spytałam przerażona
- Nic poważnego, na szyi ma delikatne otarcia, a na rękach małe siniaki… - Skrzyżowała ręce przyjaciółka
Zamilkłam, powędrowałam do salonu, gdzie siedział na sofie, mulat. Przysiadłam się obok niego, kładąc moją rękę na jego. Od razu wyczuł moją obecność i odwrócił się w stronę mojej twarzy. Zbliżyliśmy się do siebie, miało nastąpić to… 


Na co czekałam, ale do salonu wparowała radosna Laura. Argh…

Od Carolin - Gdy w domu nie ma prądu

Po chwili świtało zabłysło na krótką chwilę i znów zgasło. 
- Julia! Idź po jakieś świeczki czy latarki - odrzekłam.
Julia wbiegła do kuchni, otwarła pierwszą szufladę i wyjęła 4 latarki.
- Skąd ty ich tyle masz?- spytał zdziwiony Louis.
- A bo tutaj często wywalają korki! - zaśmiała się.
Chłopcy wzięli latarki i od razu wszystkie włączyli. Nastała jasność... Wskoczyłam pod ciepły oraz gruby koc i opatuliłam sie nim. Co w takim razie robimy? Może by tak iść spać? Hahahaha, raczej nie pójdziemy spać o 19.
- Mam pomysł! Może by tak gra w butelkę? Na rozgrzanie atmosfery? - zaproponowałam nie wstydząc się, ani trochę.
- Czemu nie? - wszyscy odpowiedzieli chórem.
Wstąpiłam do kuchni i zabrałam pustą butelkę leżącą u mych stóp.
- Macie! Kto pierwszy kręci?
- Może Laura? - odparł Harry.
Laura zakręciła butelką i wypadło na Louis’a. Uśmiechnął się, a Laura udając, że nie widziała pytała się innych czy naprawdę musi.
- Noo Laura. DAWAJ! - krzyknął Liam.
- Okey.
Zbliżyła się do chłopaka i wtuliła się w niego jak w miękką poduszkę.
- No widzisz? Nie było tak źle, prawda? - zachichotałam. - Lou teraz ty kręcisz!
Zakręcił raz. Uderzyła we mnie, więc musiał powtórzyć.
- No Caro! Zobaczymy czy ty będziesz taka śmiała! - odparł Lou.
- A nie? Co ty myślisz? Podeszłam do niego i przytuliłam go tak jakby miał zaraz przestać oddychać.
- Teraz ty kręcisz! - ledwo co wymamrotał.
- No to co? Może zmienimy zasady? - spytał Louis. - Teraz na całowanie! Może pierw w policzek. Zgodziliśmy się. Zakręciłam raz, a porządnie. Wypadło na Liam'a. Jak na złość. Nie powiedzieliśmy jeszcze nikomu, że chodzimy... Więc to będzie okazja.
- No podejdź! - zaśmiał się głośno Liam.
Specjalnie szłam bardzo powoli, a był on zaledwie przede mną. Usiadłam koło niego i próbując go cmoknąć w policzek, ale mnie wyprzedził i pocałował w usta…

Nie wiedziałam co zrobić. Bałam się, że ta miłość to będzie tylko na chwilę...
- Uuu! Między wami iskrzy! - chórem odpowiedział Lou wraz z Laurą.
- No więc... mieliśmy wam... powiedzieć... Bo wiecie... My... no my... chodzimy. - ulżyło mi.
Julia podeszła do mnie i ściskając wyszeptała mi do ucha: gratulacje. Nie minęła chwila, a wszyscy się na nas rzucili z uściskami i gratulacjami.
- Wiecie co? Nie mam ochoty już grać... - odrzekłam.
- Ja też...
- No i ja też. Pogasiliśmy latarki i położyliśmy się na ziemi opatuleni w przeróżne koce... Gdy już miałam zasnąć usłyszałam jak Julii coś się śni... Byłam znowu zaniepokojona. Podbiegłam do niej i budząc ją leciutko i cicho, ucałowałam i wy przytulałam.
- Caro! Śniła mi się znowu ta paczka, ten telefon...
Wiedziałam, że ta sytuacja szybko nie zniknie z jej pamięci.
- Julia! Nie myśl o tym. Słyszysz? - popłynęły mi łzy po policzkach.
 Położyłam się koło Julii i próbowałam uspokajać. Po chwili zasnęła, a mnie dręczyły straszne myśli.

czwartek, 23 stycznia 2014

Od Laury: Na specjalne życzenie Julii dodaje tytuł: Dziwna sprawa.

Nagle usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Julia zaglądając wcześniej przez wizjer otworzyła je a naszym oczom ukazał się Louis. Pogoda się zmieniła zamiast ciepłego wieczorku szalał teraz wiatr i padał deszcz. Chłopak wszedł do domu i dołączył do nas w salonie. Nagle zadzwonił telefon. Julia pobiegła do pokoju, w którym go zostawiła. Louis podążył za nią. Carolin i reszta zespołu oprócz Zayn'a, bo ten nie wrócił z wieczornej wyprawy podążyła przygotować kolację. Nie chcąc zostawać sama również podążyłam za Julką.
-To znowu on?
Padło pytanie. Kto? chciałam zapytać. Czy ten cały On ma związek z makabryczną przesyłką? Nie wiem ale mam co do tego złe przeczucia. Dziewczyna odebrała telefon i z kamienna twarzą ściskała go przy uchu kurczowo przez około 5 minut. W końcu odłożyła słuchawkę. Z twarzą w kolorze kredy* dziewoja usiadła na łóżku.
- Co jest? Spytałam przerażona.
Usiadłam po lewej stronie dziewczyny. Louis usiadł po prawej. Dziewczyna opowiedziała:


-Wiem że je wyrzuciłaś. Mam cię cały czas na oku. Nie wysilaj się i tak mnie nie zobaczysz. Teraz powiem ci coś bardzo ważnego więc posłuchaj mnie. Nie węsz, rób co ci każę, twój przyjaciel jak mu tam Zayn? Tak Zayn dowiedział się zbyt wiele...Dlatego nie prędko go zobaczysz... Jeśli chcesz żeby przeżył słuchaj się mnie i nie idź na policję bo go nie zobaczysz już nigdy więcej. A i bym zapomniał powiedz przyjaciołom bardzo chętnie zobaczę ich w akcji. 4 debili i 3 dziewczątka które niewiele co mogą....Do zobaczenia Julio McCartney. I pamiętaj widzę każdy twój ruch.

O Boże! Głos ugrzązł mi w gardle. Resztkami sił wykrztusiłam
- Zrelaksujmy się, zobaczmy jakąś komedie...A jutro opowiemy o całym zdarzeniu reszcie. Ok?
Nie czekając na odpowiedź chwyciłam przyjaciółkę za rękę i pociągnęłam do salonu. Zaczęłam przystosowywać go do seansu filmowego. Sofę i fotele ustawiłam w takim porządku \  ______  /  na środku został ustawiony bardzo duży dmuchany materac. Pomiędzy fotele a kanapę przysunęłam dwa malutkie stoliki przypominające te jakie są w sypialniach. na koniec zaścieliłam rozłożoną już kanapę i materac. Na fotele rzuciłam po dwie poduszki i koc. Korzystając z wolnej łazienki poszłam wziąć prysznic. Gdy byłam już czysta ubrałam piżamę. Poszłam do salonu i ku mojemu zaskoczeniu nie było dla mnie miejsca. Widząc że Louis siedzi na fotelu sam poprosiłam aby się przesunął. Usiadłam koło niego i przykryłam się kocem po samą szyję. Już mieliśmy zacząć oglądać film kiedy nagle Niall zadał pytanie:
- Ej a gdzie jest Zayn? 
No cóż trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.
-No cóż Zayn... Jakby to wyjaśnić... On poszedł na imprezę. Spotkał niedawno jakiegoś starego kolegę i poszli razem zabalować. Louis był go zawieźć na imprezę i tyle.
Hmmm zabrzmiało mi całkiem przekonująco. Kupili gadkę lecz i tak rano się dowiedzą... Film się zaczął. Oglądaliśmy go może pół godziny kiedy nagle TRZASK zabrakło prądu. Jako iż w salonie było dość jasno przestraszyłam się i odruchowo chwyciłam rękę Louisa.
-Hejjj spokojnie, spokojnie!
Zaczął rechotać chłopak. A ja szybko puszczając go odpowiedziałam wzburzonym głosem że na prawdę się bardzo wystraszyłam. Lecz i tak chwilę później pogrążyłam się w wesołej krainie śmiechu.

Od Julii - Znowu...

O co chodziło? Co się działo? Z minutę na minutę, coraz bardziej się bałam. Kto to może być? Skąd ma mój numer? W głowie było więcej pytań niż odpowiedzi. Mam coraz gorsze pomysły… Z przemyśleń wyrwał mnie głos Laury.
- A gdzie reszta? 
Rozejrzałam się po obszernym pokoju, przysuwając się bliżej do przyjaciółek.
- Rzeczywiście… – Powiedziałam, po kilku sekundach zastanowienia się
- To gdzie poszli? – Dopytała Carolin
- Siedziałam w pokoju… - Rzuciłam jej znaczące spojrzenie

 Przez chwile siedziałyśmy w milczeniu, które przerwało głośne walenie w drzwi wejściowe. Pociągnęłam dziewczyny za sobą. Było ciemno, nic nie wiedziałam, ktoś musiał zasłonić dłonią wizjer. Powoli otworzyłam drzwi.
- Co ty kobieto, sumienia nie masz. Tam leje, wieje, a ty tu co? – Zdenerwował się Louis, wchodzący przez próg
Wszystkie trzy zaśmiałyśmy się, nie zważając na niebezpieczeństwo. Chłopak powiesił na wieszak swoją kurtkę i zostawił buty w korytarzu i podszedł do nas. Usłyszałam dzwonek mojego telefony, który został na górze. Zaświeciłam światło rzucające promienie na drewniane schody.
Podchodząc do biurka ujrzałam zastrzeżony numer.
- Znowu on? – Zapytał się mnie Louis
Nie odpowiedziałam, w progu zauważyłam Laurę, która od razu do nas podeszła.

wtorek, 21 stycznia 2014

Od Laury - Cz. 4

Weszłam do domu. Zapaliłam światło i stwierdziłam, że to co przed chwilą wydawało się być zmęczeniem ulotniło się ze mnie pozostawiając samą energię w duszy mojej osoby. Mama i tata dziś mają nocne zmiany, a ja siedzę sama w domu. Oni tam imprezują, a ja tu siedzę jak ciołek... Chwyciłam telefon. Menu, kontakty, J...Julia jest wcisnęłam zieloną słuchawkę i wsłuchiwałam się w monotonny dźwięk płynący z urządzenia. Nie odebrała. Cholera! Pomyślałam i nie zastanawiając się co powiedzieli by na to rodzice chwyciłam torbę, ubrałam buty i płaszcz. Wybiegłam na ciemną ulicę. Jeśli Julia nie odbiera coś jest na rzeczy, a szczególnie kiedy w jej domu jest chłopak który ją skrzywdził... Tak domyśliłam się tego aż taka tępa nie jestem. Szłam chwilę cały czas przyśpieszając. Księżyc oświetlał park co chwilę chowając się za chmurami. Już prawie wyszłam z parku kiedy nagle usłyszałam, że coś szeleści w krzakach. Biegłam, jest noc a w nocy można spotkać wielu nieciekawych typów. Stanęłam przed domem Julii. Wparowałam do środka rzucając tylko:
- Gdzie ona jest?
Podbiegłam do stołu zauważając pudło.
-Co to jest? Spytałam przestraszona. Laleczki Chucky?
Chwyciłam kilka w ręce i sprawdziłam czy jest ich dużo. Było. Był ich cały karton. Podeszłam do drzwi przy których czuwała Carolin.

- Jest tam?
Odpowiedź twierdząca. Niestety. A potem już tylko panika.
- Boże zróbcie coś! Ona może sobie coś zrobić! Musimy się tam dostać! Julia! Julia! Otwórz proszę!
Bezsilność. Rozpacz. Czarny scenariusz. Jedyne co przychodziło mi do głowy. Po paru minutach mojej histerii dziewczyna lekko uchyliła drzwi. Potem mocniej. Wyszła. Dałam jej znak ręką żeby zaczekała a sama w tym czasie wróciłam po lalki chowając je bardzo skutecznie z resztą do śmietnika. Wróciłam do przyjaciółek i razem usiadłyśmy w salonie. Cisza. Amm... próbowałam coś powiedzieć ale zrezygnowałam. Nie zamierzam się stąd dziś ruszać, zostaje tu, przy mojej przyjaciółce czy jej się to podoba czy nie! Choćbym miała spać na podłodze.
- A gdzie reszta? Spytałam zauważając ich nieobecność.

Od Carolin

Doszliśmy z Liam’em do domku Julki. Weszłam nie pukając i ujrzałam przyjaciółkę całą zdenerwowaną i przestraszoną.
- Julia! Co jest?
- Nie... Nic.
- Powiedz mi! Martwię się o ciebie ostatnio. - Zaniepokojona odparłam.
Pociągła mnie za dłoń i zaciągnęła do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.
- Gdzie jesteśmy?
- To.. jest.. moje tajemnicze pomieszczenie - Zaśmiała się cichutko.
- Aha.
Usiadłyśmy na czarno - białej sofie. Wsłuchana w historię i przeżycia Julii byłam bardzo zaniepokojona.
- Caro.. ty masz wszystko. Chłopaka, szczęście ci dopisuje. A mi co? NIC! -Ujrzałam łzy na policzkach przyjaciółki.
- Ja mam wszystko? Nie mam ojca! A były facet mojej mały zrobił mi straszne świństwo!
Nie odpowiedziała.
- Jull! Kocham cię i wiesz o tym, ale nie możesz się tak zadręczać.
- Ja wiem, ale... A zresztą chodźmy już.
Zeszłyśmy po schodach w dół i zobaczyłyśmy jak Zayn z Louis’em wychodzą.
- Gdzie idą? - Spytałam.
- A coś tam załatwić... - Odparł Liam.
- Liam musimy pogadać!
- Okey.
Ruszyłam w stronę drzwi i otworzyłam je lekko. Wychodząc, krople spadały na mnie szybko i energicznie.
- Co się stało?
- Słuchaj... Znamy się od dwóch dni... I jesteś pewny, że to ja jestem tą jedyną ?
- Carolin! No jasne, może i znamy się krótko, ale wiemy o sobie wszystko! Między nami zaiskrzyło... - Odparł przystojny brunet.
Wtuliłam się w jego i wyszeptałam do ucha: Kocham Cię i nie spieprz tego! Zobaczyłam jak Liam śmiejąc się próbuje mnie jeszcze bardziej do siebie wtulić.
Weszliśmy do środka i usadowiliśmy się na opustoszałej sofie.
"Rzeczywiście, dopisuje mi szczęście.. Ale nie mówię, że mam go cały czas. Przecież do niedawna chodziłam smutna i przygnębiona"- myślałam.
- Może byśmy tak gdzieś wyszli? Może na basen? Ale za dwa dni, bo teraz nie możemy za bardzo - Zaproponował Niall.
- Nie, raczej nie - Odpowiedziałam wraz z Julią.
Przytuliłam Julię i cmoknęłam w policzek. Nagle zadzwonił dzwonek.
 - Ja otworzę… - Odrzekła Julia.
Po otwarciu drzwi Julia ujrzała bardzo znajomy głos.
- Mam tu przesyłkę, na nazwisko: McCartney.
- To ja. - Odezwała się Julia. Odebrała paczkę i podpisała jakieś papiery.
- Co to? - Spytałam.
- Nie wiem, ale głos jest mi bardzo znajomy...
Julia odpakowała paczkę i ujrzała mnóstwo laleczek Chucky. Przeraziłam się, Julia wyglądała na jeszcze bardziej.
- Kto to mógł zrobić? Dlaczegoooo? - Płacząc próbowała coś wypowiedzieć.
Wybiegła do pokoju i się zamknęła. Nie zostawiłam jej... Siedziałam przed drzwiami z dwie godziny, ale nie otwarły się. Nie chciałam nalegać...
- Zjedz coś! - Rzekł Liam trzymając w ręku małą tacę z sałatką owocową.
Nie - Odrzekłam.
To były najdłuższe godziny w moim życiu...

Od Julii

Dziś od miesiąca, po raz pierwszy  padał deszcz. Wielkie krople uderzały o szybkę koło której siedziałam. Dlaczego nie może być tak jak kiedyś? Wspólne rozmowy, zabawy, wyjście na spacer lub małe i głupie SMS-y… Dlaczego wszystko się zmieniło? Może dlatego, że Niall, zrobił coś niewybaczalnego, coś, co naprawdę mnie uraziło. Pamiętam całe to zdarzenie, jego czuły pocałunek z inną… 
Z przemyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
- Mogę? – Zapytał się mnie jakiś męski głos
- Wejdź…
Do mojej sypialni wszedł mulat. Usiadł na łóżku wpatrując się w okno, przy którym siedziałam. Podkuliłam kolana, obejmując je rękami. Obejrzałam się po pokoju, Zayn podszedł do mnie i siadł na wolnym miejscu.
- Podobał ci się wczorajszy film?
- Nie. – mruknęłam – Ciągle płakałam, patrząc się na Liam’a i Carolin… Ze sobą są tacy szczęśliwi -Westchnęłam.
Malik nic nie mówił, w palcach obracał kostkę do gitary, prawdopodobnie moją.
- Grasz na czymś innym prócz gitarze?
- Zdarza się, że zagram na fortepianie, lecz nie znam za wiele utworów…
- Mhm… Tak właściwie, to przyszedłem, aby powiedzieć ci, że zaraz jest pora obiadu. I nie ma nic do jedzenia.
Przewróciłam oczami.
- Niech któryś ze mną jedzie do sklepu. Niech Louis jedzie ze mną…
- Wedle życzenia. – Powiedział subtelnie i podał mi swoją dłoń co znaczyło, że musiałam wstać.
- Poczekaj, musze się przebrać.
Zayn wszedł ze mną do mojej garderoby i rozsiadł się na jednym z foteli.
Ja ruszyłam w stronę szafy. Wybrałam jeden z moich ulubionych kompletów [KLIK] i zeszłam razem z mulatem na dół.
- Louis zbieraj się, jedziemy do sklepu. - Wykrzyknęłam chowając telefon do kieszeni
- Przecież Niall też ma prawo jazdy. - Oświadczył zawzięcie
- Dobra pojadę taksówką…
Na te słowa Louis podniósł się i wyszedł na korytarz, gdzie ubrał swoją kurtkę i szalik, a następnie wyszedł otwierając przede mną drzwi.
- Pa! – Krzyknęłam już wychodząc
Na odpowiedź, nie musiałam długo czekać.

*godzinę później*

- Jesteśmy! – Krzyknął Louis centralnie przy moim uchu
Odwróciłam się z napięciem, schylając się po zakupy. Ale jeszcze przed tym zdjęłam buty, który ułożyłam w szafce. Z siatkami poszłam do kuchni, powoli je rozpakowując. Od tyłu podszedł mnie blondyn, łapiąc mnie w pasie.
- Niall zostaw mnie. – powiedziałam zdecydowanie
Jednak chłopak, nie zwrócił na mnie uwagi.
- Niall!
Tym razem odwróciłam się do niego. Chodź byłam od niego niższa, czułam się pewniej, niż on.
- Proszę cię, odejdź!
- Ale…
- Daj mi spokój! – Wrzasnęłam, a po moim policzku poleciała łza.
Prędko otarłam ją wracając do swojej pracy.

*kilka chwil później*

Po zjedzonym obiedzie, powędrowałam do pokoju, gdzie odebrałam dzwoniący telefon.
- Halo? – Odezwałam się pierwsza
- Witaj. – Powiedział jakiś męski głos
Szybko spojrzałam na wyświetlacz, który pokazywał zastrzeżony numer.
- Z kim mam przyjemność rozmawiać? – Powiedziałam, opanowując się
- Obserwuję cię, widzę każdy twój krok.
Po moim ciele przeszły nieprzyjemne ciarki.  Otworzyłam drzwi i szybko zeszłam po schodach, słuchawkę dalej trzymając przy uchu.
- Nic ci to nie da i tak cię widzę. – Po tym usłyszałam dźwięk oznaczający koniec połączenia.

niedziela, 19 stycznia 2014

Od Laury - Cz. 3

Nie wiem czy przyjaciółka chciała mi coś odrzec i nie dowiedziałam się bo przyszła Carolin no cóż nie wiedziała że jesteśmy w trakcie trudnej rozmowy więc nie mam prawa oraz nie mam jej tego za złe.
Julia odchodząc rzuciła mi tylko spojrzenie z którego nic nie udało mi się odczytać. Dziewczęta zniknęły w garderobie Julii pozostawiając mnie. Usiadłam w salonie pośród chłopaków z zespołu. Pogadaliśmy, to chyba dobrze lepiej się poznaliśmy chodź trwało to okoły 5 minut nie przestawałam się śmiać. Muszę przyznać dawno nie spotkałam podobnych wariatów! Potem Carolin wróciła do domu ja zostałam jeszcze chwilę a potem pożegnałam się i stwierdziłam że skoro mam dziś iść ze znajomymi do kina to mogę sobie pozwolić na małe zakupy na poprawę humoru. W tym celu udałam się do centrum handlowego po paru minutach które w rzeczywistości były godziną skompletowałam strój:
Będzie pasować. W domu spędziłam parę godzin a potem stwierdziłam że czas się szykować. Przebrałam się zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z domu. Wow....To jedyne co przyszło mi na myśl gdy zobaczyłam środek transportu. Limuzyna! Jazda limuzyną to niesamowite przeżycie.... W kinie zajęliśmy cały rząd. Mi przytrafiło się miejsce pod ścianą a obok usadowił się chłopak o imieniu Louis. Cholera ile on gada! Cały czas go uciszałam słowami typu
-Ciiii!
-Cicho Louis!
-Przeszkadzasz innym i tym podobnymi...
Potem się wyluzowałam i wspólnie śmialiśmy się z postaci oraz wszystko komentowaliśmy. Rzucaliśmy w ludzi popcornem. Ja co chwila spoglądałam na Caro i Liama. Tulasili się tak jakby się znali od lat a znali się ile? 2 dni? Ja bym tak nie potrafiła czułabym się.... nie chcę nikogo obrażać ale czułabym się tania. Po seansie wróciłam do domu. Pożegnałam się z wszystkimi i udałam się do domu aby popaść w błogie objęcia Morfeusza.

Od Carolin - Prawdziwa miłość

Wstałam chyba jako ostatnia. Wszyscy byli poubierani, a ja jak zwykle w bieliźnie. 
- Witam wszystkich! - powitałam ich uprzejmie. 
Każdy po kolei odpowiedział mi na wcześniejsze powitanie.
- Julaa? - spytałam.  - Pożyczyłabyś mi, no wiesz jakieś ubrania? - Zaśmiałam się.
- No okey. - niechętnie odparła.
Julia zaprowadziła mnie do całkiem innego pokoju. Miała tam swój raj. Była tam mianowicie chyba największa garderoba na świecie. Pokazała mi łososiowo-białą sukienkę z bajecznymi szpilkami i mini kopertówką.



- Proszę to dla Ciebie. - oznajmiła. - Aaaa... Ale. Z jakiej to okazji?
- No wiesz mamy zamiar iść dzisiaj do kina i nie wiesz co później z tego wyniknie. - rozpromieniałam. Przytuliłam ją z całych sił, wiedziałam, że jest czymś zmartwiona. Miała na policzkach rumieńce po spływających łzach.
- Ja się zbieram. Mama czeka na mnie.
- Ale czekaj, a sukienka?
- No dobra!
Pocałowałam Julię w policzek i wybiegłam z domu. Otwarłam drzwi od mojego domku i zobaczyłam mamę z jakimś obcym facetem.
- Mamoo! Najpierw piszesz mi list o jakimś bracie, a teraz to? - czułam, że dłużej nie wytrzymam, łzy powoli spływały mi po policzkach.
- Ale córeczko jaki list? Ja nic nie pisałam, Carolin!
- To ty to zrobiłeś, prawda?!- mama spytała obcego mi mężczyznę.
- No wiesz... Tak ja to zrobiłem.
- Wyjdź i nie wracaj! Nienawidzę Cię.
Nie zrozumiałam tego co się stało. Dlaczego On to zrobił? Aż tak mnie nie lubi? Przecież on mnie nie zna w ogóle! Czyli nie mam brata? Głupi żart. A ja się tak przejęłam i jeszcze do tego straciłam ukochanego (Rich'a).
- Drrrń! Drrrń! - zadzwonił mój telefon.
- Słucham? Rich? Co chcesz? No dobra, za ile? Okey, to cześć.
Umówiłam się z Richem, za 20 minut przed moim domkiem.

* 20 minut później *

 - Dlaczego to zrobiłeś? Nie widziałeś tego, że mi się podobałeś?
- Ale, Carolin? Ja wiedziałem o wszystkim, ale no cóż możemy być tylko przyjaciółmi.
- Cooo? Tyle lat przyjaźni? Wiesz co nie chce mieć już nic z Tobą wspólnego. Odejdź!
Wróciłam do domu i poszłam się wykąpać. Miałam zamiar dłuuuugo tam siedzieć. Ale wyszłam po 15 czy 10 minutach. Ubrałam się w pożyczoną sukienkę od przyjaciółki, buty oraz kopertówkę. Spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że wyglądam BOSKO! Pomalowałam się, uczesałam i byłam gotowa do wyjścia.
- Mamoo! Wychodzę nie wiem, o której będę i w ogóle nie wiem czy wrócę. Więc pa! - wyszłam z domu niczym gwiazda.
I tak właśnie się czułam. Przed domem czekała na mnie czarna limuzyna. Była cudowna. Wyszedł z niej brunet w garniturze i czarnych lakierowanych butach. Przytulił mnie i pocałował w policzek. Byłam w siódmym niebie. Weszliśmy do limuzyny i ruszyliśmy do kina. Byliśmy na filmie romantycznym, więc przez cały film przytulaliśmy się do siebie. Zajęliśmy cały jeden rząd. W końcu było nas ośmiu.

* 4 godziny później * 

Nic kompletnie nie pamiętam z filmu przespałam prawie cały na kolanach Liam'a. Zaniósł mnie do jakiegoś parku. Jest ciemno, a niebo gwieździste. Kompletnie nie wiem gdzie jest reszta, ale czuję się bezpieczna. Usiedliśmy na pierwszej lepszej ławce. Posadził mnie na niej, a sam uklęknął na ziemi. Otworzył małe czerwone pudełeczko, w którym była przepiękna diamentowa branzoletka.


- Carolin Rogers czy zostaniesz moją dziewczyną, aż po koniec świata? 

Zamurowało mnie.
- Wiesz Liam, musze Ci coś powiedzieć przeżyłam w życiu wiele. I nie chce by to był mój życiowy błąd. Dlatego powiem Ci ... TAK!
Podniósł mnie i pocałował w usta. Najpiękniejsza chwila w moim życiu. Trzymając się za ręce powędrowaliśmy do domu Julii.

piątek, 17 stycznia 2014

Od Laury - Cz. 2

Przyszli znajomi mojej przyjaciółki. Co jak co ale tych paru chłopaczków to ja kojarzyłam... Paru gości, ładne buźki, wielka kariera mówiąc ogólnie - nic specjalnego. Ale oczywiście nie skreślam ich!
- Hej. - Powiedziałam z nieco wymuszonym uśmiechem a zaraz potem skryłam głowę w kolanach wbijając w nie moje oczodoły.
Goście rozsiedli się. Przypatrywałam się im badawczo aż nagle stało się coś niespodziewanego, Julia zalana łzami pobiegła do pokoju aby... Wiedziałam, że to robi, że się samo okalecza, nawet próbowałam zaciągnąć ją na jakąś terapię ale bezskutecznie. Nie myśląc długo pobiegłam aby ja powstrzymać, lecz niestety pewien mulat wpadł na ten sam pomysł. Jako iż ruszyliśmy w tym samym momencie to było niczym bitwa. Niestety chłopak mnie wyprzedził lecz nie dałam za wygraną i zaczęłam się przeciskać do drzwi. Mój rywal zastawił mi drogę.
- To moja przyjaciółka!
- Wiem….ale lepiej wiem o co chodzi! - Wytłumaczył z niewiarygodnym spokojem mulat.
- Daj mi tam wejść do cholery! - Wykrzyczałam i spojrzałam na chłopaka.
Zrozumiałam on nie odpuści, a Julia może się tam wykrwawić na śmierć... On z resztą ma rację nie wiem o co chodziło, ona zawsze zręcznie wymijała ten temat, a ja nigdy nie naciskałam... Spuściłam głowę a chłopak począł dobijać się do drzwi za którymi zniknęła moja przyjaciółka. Wróciłam do salonu z kamienną twarzą. Na fotelu gdzie przed chwilą siedziałam rozsiadł się bardzo roześmiany brunet. Co za bezczel! Usiadłam na podpórce na ramię fotela. Przysłuchiwałam się rozmowom nowo przybyłych kiedy zaczęło się robić późno, na dodatek na stół wkroczyły procenty więc postanowiłam sobie już pójść. Było paru chętnych aby mnie odprowadzić, ale tym panom podziękowałam.

*** 

Następnego dnia obudziłam się wcześnie rano, wybrałam się szybko i popędziłam do Julii. Yhm nikt nie zamknął drzwi... No cóż. Chwile później pojawiłam się już w kuchni gdzie była już moja przyjaciółka.
- Jak się spało?
- Nie wiem...
Ta odpowiedź dużo mi nie powiedziała, no cóż widać że dziewczyna sporo wczoraj przeżyła.
- Ej Julia! Co jest? - Zapytałam bardzo zmartwiona.
Wiedziałam, że płakała lecz nie wiedziałam dlaczego.
- Mi możesz powiedzieć. - Dodałam po chwili...

środa, 15 stycznia 2014

Od Julii - Nie dowierzając we własne myśli

Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Przy mnie leżał Zayn i Niall, a obok nich pełno pustych butelek po alkoholu. Co ja robię w sypialni mulata? Co się działo przez noc? W głowie było więcej pytań niż odpowiedzi. Zwinnie podniosłam się na łokciach, a następnie wstałam na sztywne nogi. Przed oczami zaczęło mi szarzeć, a łydki zastygły w jednym miejscu. Poczułam jak kręci mi się w głowie i upadłam uderzając głową o podłogę. 
- Julia? 
Nie wiedząc co cię dzieje, próbowałam otworzyć oczy.
- Julia?! - Głos podniósł swój ton
- Nie krzycz… - Cicho wyszeptałam
Osoba uniosła mnie i położyła na łóżku, kładąc się obok mnie. Otworzyłam oczy. Podrapałam się w obolałą głowę i usiadłam na skraju materaca. Otrząsnęłam się i podniosłam telefon z szafki nocnej.  Była 10:58. Powoli podniosłam się i skierowałam się do drzwi, delikatnie nacisnęłam na klamkę i wyszłam. Zeszłam po drewnianych schodach prosto do kuchni. Zaraz za mną znalazł się blondyn, niezręcznie czułam się w jego towarzystwie. On złapał mnie w pasie, mrucząc coś do ucha. Od razu odepchnęłam go, czując od niego silną woń alkoholu.
- A w nocy spodobało ci się to. – Rzucił mi wyzywające spojrzenie
O co mu chodzi? Chciałam się dowiedzieć co nastało w nocy.
Wyszłam z kuchni i podbiegłam do sypialni Malika.
- Zayn! – Krzyknęłam
- Spokojnie księżniczko…
Zbliżyłam się i od niego nie śmierdziało trunkiem. Może powie mi coś sensownego.
- Wiem, ze to dziwne pytanie, ale możesz mi powiedzieć co działo się tu w nocy? – Zapytałam zmieszana
- Nie pamiętasz? Rozmawialiście z Niall’em. Znowu jesteście razem. – Szeroko, ale niechętnie się uśmiechnął
- Że co proszę!? – Wykrzyczałam te słowa waląc dłońmi w drzwi
Posunęłam się po nich i usiadłam na podłodze, chowając twarz w dłoniach. Zaczęłam płakać, nie wytrzymałam…
- Powiedz, że żartujesz? – Zapytałam, z nadzieją.
- Niestety nie.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Słone łzy przedostały się do ran z wczoraj. Syczałam i płakałam, wyglądałam pewnie jak siódme nieszczęście. Na ramieniu poczułam silną dłoń mulata. Oparłam się o niego, drugą ręką, wyszukiwałam jego dłoń. Kiedy znalazłam ją, splotłam je i ze zmęczenia, raz jeszcze zasnęłam.

*kilka godzin później*

Wszystko ucichło, jedynie co słyszałam to tylko swój własny nieregularny oddech. W głowie toczyły mi się różne myśli, nie rozumiałam całej tej sytuacji. A co z Laurą i Carolin? Podniosłam się z łóżka, zakładając na siebie sportową bluzę. Zeszłam skrzypiącymi schodami. Od razu poczułam na sobie spojrzenia wszystkich. Lecz ja nie zwróciłam na to uwagi, po prostu przeszłam do kuchni, w której zaczęłam robić sobie śniadanie. Wyciągnęłam potrzebne produkty i zaczęłam swoją robotę.  W pewnej chwili pojawiła się za mną Laura.
- Jak się spało? – Zapytała
- Nie wiem…

wtorek, 14 stycznia 2014

Od Carolin - Pierwsze spotkanie cz. 2

Ujrzałam Rich'a z siedzącą mu na kolanach dziewczyną. Z tyłu wyglądała na moją przyjaciółkę Laylę, nie jestem pewna. Ale za to wiem, że Rich mnie widział, ponieważ zrzucił dziewczynę na łóżko i podbiegł do okna. Zeszłam niczym strzała by mnie tylko nie zauważył. Schowałam się za rozgałęzione drzewa. Uuuuff... Nie zauważył mnie. Spojrzałam z odetchnieniem na niebo i ujrzałam jak z bezchmurnego i słonecznego nieba robi się ciemne i deszczowe. Usiadłam na chodniku i czułam jak spojrzenia ludzi padają na mnie. Nie dziwie się, byłam przecież w staniku. Poczułam na skórze pierwsze krople deszczu, a po chwili było ich coraz więcej i więcej. Wstałam, podbiegłam pod okno Rich'a i wzięłam bezszelestnie skrawki mojej bluzki. 
- To bez sensu... - myślałam.
Ruszyłam się i szybkim krokiem poszłam w stronę mego domku. Po chwili usłyszałam kroki... Ktoś za mną szedł. Byłam zdenerwowana, odwróciłam się i ujrzałam skromnego chłopaka z krótko ściętymi włosami.
- Co taka piękna dziewczyna, robi w taki deszczowy dzień w staniku? - Zachichotał zawstydzony nieznajomy.
Od razu mi się spodobał. Takiego chłopaka u mego boku brakuje.
 - A co taki przystojny chłopak robi na dworze przy półnagiej dziewczynie? - Zapytałam wciąż zawstydzona.
Chłopak nie odpowiedział. Podał mi rękę mówiąc:
 - Jestem Liam, Liam Payne.
- Carolin... - Podałam rękę niechętnie.
- A tak w ogóle jaka sytuacja zaistniała, że... Jesteś w tym... no... staniku?
- A nie ważne. W sumie śpieszę się do domu...
Pociągnął mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Proszę… - Wyszeptał.
Opatulił mnie szaro-czerwoną bluzą by najprawdopodobniej mnie ogrzać. Poczułam się kochana
i potrzebna.
- Dlaczego to robisz?
- Ale co "robię" ?
- No wiesz, dajesz mi swoją bluzę i w ogóle jesteś dla mnie miły... - Wymruczałam do niego.
- Może nie zauważyłaś ale podobasz mi się... - Zawstydzony odpowiedział.
Nic nie mówiłam, czekałam na jego pierwszy krok. Nie musiałam długo zastanawiać się, kiedy właśnie nastanie ten moment. Zaproponował gorącą czekoladę w pobliskiej kawiarni. Po 40 minutach spaceru wiedzieliśmy już prawie wszystko o sobie. Otwarł przede mną ciemnobrązowe drzwi jak na mężczyznę przystało. Znalazłam pusty stolik. Szturchnęłam lekko Liam'a wskazując na niego. Usiadłam na krześle i rozmyślałam co dalej. Wpadłam na genialny pomysł... Liam po chwili zasiadł naprzeciwko mnie z gorącą czekoladą. 



 

- To może później pójdziemy do mnie? - Spytałam.
 - Nie, wiesz co skoczymy do domku mojej przyjaciółki. Tam są też inni członkowie zespołu.
- Aha, no dobra.
Wypiliśmy szybko czekoladę i wyszliśmy płacąc za rachunek. Szliśmy krętymi uliczkami Londynu trzymając się za ręce. Objął mnie pytając czy mu się podobam. Zaśmiałam się, bo co miałam mu powiedzieć, że tak jestem w tobie zakochana po uszy?
- Wiesz co ? Moooże...
- Dlaczego ty jesteś taka tajemnicza ?!
Doszliśmy wreszcie doszliśmy do domku jego przyjaciółki. Był bardzo podobny do domu Julii. Weszliśmy i ujrzałam Laurę siedzącą koło Louis’a (znałam ich wszystkich dzięki memu księciu z bajki). Reszta siedziała na ogromnej sofie, albo na fotelach.
- Juliaa? Lauraa? - Zdziwiłam się zobaczywszy moje najlepsze przyjaciółki.
Podbiegłyśmy do siebie i przytuliłyśmy z całych sił.
- To wy się znacie? - Spytał Liam.
- Oczywiście!
Wszyscy zaśmiali się od ucha do ucha. Liam usiadł na sofie, na której ledwo było miejsce i chwycił mnie w pasie ciągnąc na swoje kolana. Czułam się dziwnie miałam na sobie za dużą bluzę. Rozmawialiśmy ze sobą…  z jakieś no nie wiem 2-3 godziny. Stwierdziłam, że zostanę na noc u Julii. Bawiliśmy się do białego rana...

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Od Julii - To co potrafi przyjaciel

Powoli podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek. Do domu wparowało pięciu chłopaków, którzy stanęli przede mną w szeregu. Ściągnęli swoje płaszcze i kurtki, i wraz ze mną powędrowali do salonu, gdzie siedziała moja przyjaciółka. Przedstawiłam ją każdemu z osobna i usiadłam obok niej. Przypatrzyłam się każdemu, a swój wzrok zawiesiłam na blondynie, który rozmawiał z mulatem. Był nieskazitelnie przystojny, jego błękitne oczy idealnie komponowały się z jego czupryną.



Na jego szczęście nie mogłam patrzeć. Czułam się winna temu co zrobił. Łzy napłynęły mi do oczu i po prostu uciekłam. Biegłam do łazienki nie patrząc, czy inni widzieli łzy, spływające po moich policzkach. Zamknęłam na klucz drzwi od zimnego pokoju i sięgnęłam do kosmetyczki, która została po wczorajszym wieczorze. Szukałam tam, małego ostrego przyrządzenia, które już używałam. Kiedy je znalazłam odpakowałam z papierowego materiału i przyłożyłam metalową żyletkę to nadgarstka. Krew powoli zaczęła lecieć, w tym samym czasie usłyszałam pukanie do drzwi. Delikatnie przekręciłam klucz, otwierając je pomału. Nałożyłam rękaw na rany, aby ich nie zobaczył. Wszedł i objął mnie. Czułam się przy Maliku bardzo bezpieczna. Jego silne dłonie, masowały moje obolałe plecy. Na moje nieszczęście, rękaw przemókł czerwoną cieczą, Zayn od razu to zauważył. Złapał za moją dłoń i uniósł rękaw do góry.
- Na prawdę jest aż tak źle?
Nie odpowiedziałam. Jedynie co zrobiłam to popatrzyłam się na mulata proszącym wzrokiem. Ten tylko z podręcznej apteczki w półce nad umywalką wyciągnął bandaż i opatrzył nimi moje rany.
- Proszę, niech to zostanie, tylko między nami. - Wyszeptałam
- Dobrze.
Wyszłam z łazienki kierując się z powrotem do salonu. Wtedy Laura siedziała już obok roześmianego Louis'a. Uśmiechnęłam się i usiadłam przy Maliku. Rozejrzałam się po obszernym salonie i zauważyłam, że nie ma Liam'a. Byłam bardzo ciekawa, gdzie poszedł.

Od Laury - cz. 1

Na początku widziałam tylko ciemność. Pomimo dzwonienia budzika, wciąż jak mi się wydawało była noc. Niestety tylko mi się wydawało bo budzik nie kłamie a ja muszę wstać, no w końcu jestem umówiona…. Moje oczy przyzwyczaiły się do panującego w moim pokoju półmroku co było dla mnie sporym ułatwieniem w przemieszczaniu się. Podeszłam do okna i wciągnęłam żaluzje. Zapanowała błogosławiona światłość! Żwawym krokiem ruszyłam w stronę szafy znajdującej się naprzeciwko okien zaraz przy wejściu. Skoro już o wnętrzach to w moim pokoju dominuje kolor brązowy i miętowy. Pokój z wyjątkiem jednej ściany pokrywa miętowa tapeta za to na lewej ścianie zupełnie nagiej, bo jak inaczej nazwać ścianę przy której nic nie leży, znajduje się fototapeta przedstawiająca kubek kawy. Przed szafą stoi rogowa kanapa w ciemnobrązowym kolorze a przed nią drewniany stolik z szybą. Siedząc na kanapie która z resztą jest rozkładana bo służy mi jako łóżko, mamy widok na telewizor, a pod nim komodę również z ciemnego drewna. Na lewo w rogu pod oknem stoi biurko. Aha, prawie zapomniałam, po prawej stronie za kanapą, ale przed kanapą stoją regały również z ciemnego drewna na bibeloty. Mój pokój jest świątynią spokoju, w nim nie da się denerwować do tego jeszcze ten zapach… - miętowy odświeżacz powietrza dodaje temu miejscu uroku. Wracając do tematu mojego wyjścia wybrałam czarne legginsy i białą tunikę ze złotym krzyżem na środku. Potem zjadłam śniadanie, zrobiłam parę rzeczy o które prosiła mnie moja rodzicielka i wyszłam z domu. Przemierzałam spokojnie uliczki Londynu, aż doszłam do mieszkania mojej przyjaciółki. Zapukałam do drzwi, na odpowiedź „Otwarte!” nie musiałam długo czekać. Nacisnęłam klamkę i znalazłam się u Julii. Trochę pogadałyśmy, zajadając się ciastkami, które dziewczyna znalazła w kuchennej szafce. Piłyśmy herbatę, kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie powiem byłam ciekawa kto to może być, jak się domyśliłam moja przyjaciółka wiedziała kto to…

niedziela, 12 stycznia 2014

Od Carolin - Pierwsze spotkanie cz. 1

Obudziłam się patrząc z nie dowierzaniem na mamę, która stojąc nad mym łóżkiem trzymała na małym talerzyku śniadanie.
- Proszę kochanie.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Zamurowało mnie.
- Yyy dziękuje. Mamo..
- Chciałam o coś zapytać, ale mama w pośpiechu wyszła i krzyknęła coś czego nie zrozumiałam. Gdy zjadłam już wszystkie naleśniki i wypiłam sok pomarańczowy (mój ulubiony) ujrzałam małą niebieską kopertę z napisem: Do Carolin. Pojawiło się miliony pytań na, które nie było odpowiedzi-a może w sumie były w tej o to kopercie. Zerwałam się z łóżka i spojrzałam w lustro. Byłam w samej bieliźnie, a o fryzurze nawet nie wspomnę. Narzuciłam na siebie różowy szlafrok i pobiegłam do łazienki. Oparłam się o drzwi i rozdarłam kopertę. Na śnieżno białej kartce widniały czarne napisy.

Droga Carolin! 
Kochana od kilku lat zmierzam się z tym by ci to w końcu powiedzieć, ale wciąż nie mam odwagi. Nie powiem Ci tego w prosto, bo nie mam siły. Postanowiłam Ci więc napisać. A więc może Cię to mocno zdziwić. Posiadasz brata... Mam nadzieję, że Cię nie zraniłam..
...
Dalej nie czytałam. Za dużo wrażeń! Nie mam sił, to wszystko rani! Dlaczego nie mogła mi tego powiedzieć wcześniej? Dlaczego dopiero się teraz o tym dowiedziałam? Tyle pytań, a wciąż tak mało czasu. Ubrałam pierwsze lepsze spodnie, akurat padło na dresy oraz za dużą bluzkę. Pobiegłam do mojego przyjaciela, mieszkał tylko dwie przecznice dalej.
- Drrrń! Drrrń! Drrrń!
Dzwoniłam i nic. Postanowiłam użyć mojej tajnej broni. Zdjęłam bluzkę i rozszarpałam ją. Zawiązałam na kilka węzłów i zarzuciłam przez najprawdopodobniej otwarte okno. Zaczepiłam i wspięłam się po żółto-brązowym domku Rich'a. Spojrzałam przez okno i ujrzałam...

sobota, 11 stycznia 2014

Od Julii - Dryfowanie przez własne myśli

Kiedy przechadzałam się po ciemnych drogach Londynu, dryfowałam w swoich myślach. Utkwiłam w jednym miejscu, było to Mulingar, irlandzkie miasto. Bardzo dobrze wspominam to miejsce. Pierwsza miłość, pocałunek. A także pierwsze rozczarowanie, o którym wręcz nie mogę zapomnieć, choć tego pragnę.
Za niedługo przyjeżdżają, a wtedy zobaczę jego twarz, błękitne oczy, blond włosy, wtedy zmięknę i poddam się. Nie chce, żeby dowiedział się, że dalej tęsknie za jego czułymi pocałunkami, śniadaniem do łóżka i za nim samym. Brakuje mi tego mocnego objęcia, kiedy czuję tylko jego. Brakuje mi naszych szczerych rozmów, ale po tym co zrobił, nie potrafię mu wybaczyć, choć chcę…
I tak idąc biłam się ze swoimi własnymi myślami. Z kieszeni wyciągałam już klucze, ponieważ zbliżałam się już do własnego domu. Nagle w kieszeni za wibrował telefon, wyciągnęłam go i ujrzałam zdjęcie jednego z nich. Pośpiesznie odebrałam i przysłuchiwałam się.
- Julia? – Odezwał się znajomy mi głos
- Tak, o co chodzi?
- Jutro mamy samolot, więc będziemy wieczorem.
Stanęłam na środku chodnika, wpatrując się w jeden nieruchomy punkt przed sobą.
- Halo. Jesteś tam?
- Tak, tak. – Otrząsnęłam się
- No to jutro będziemy. Pa.
- Do zobaczenia. – Powiedziałam
W pośpiechu wyciągnęłam klucze i trzęsąc rękami ledwo co trafiłam w dziurkę od klucza. Weszłam przez próg i zapaliłam światło, które rozświetliło cały korytarz. Ściągnęłam buty, zostawiając torebkę przed schodami w górę. Szybko stawiałam kroki, mało co się nie zabijając. Weszłam do swojego pokoju, zabrałam kosmetyczkę , piżamę i wybrałam się do łazienki. Napuściłam wody do wanny i naga weszłam do ciepłej cieczy  rozluźniając wszystkie swoje mięśnie. Nalałam trochę płynu do kąpieli i sięgnęłam po telefon, leżący na podłodze.  W tej samej chwili dostałam SMS-a
- Stęskniłem się x
Spojrzałam na numer, który mi to wysłał i była bardzo zdziwiona. Zdjęcie blondyna, wprawiało u mnie pół przyjemne dreszcze na całym ciele. Delikatnie odłożyłam telefon, nie odpowiadając na wiadomość i położyłam swoją głowę na oparciu.
Po kilkudziesięciu minutach wyszłam z wanny, opatulając się miękkim ręcznikiem. Wytarłam się, a potem ubrałam moją szaro-czerwoną piżamę udając się prosto do łóżka. Położyłam telefon przy głowie i przykryłam się ciepłą pierzyną, zamykając oczy.