Obudziłam
się kiedy zza oknem było jeszcze ciemno. Wstałam delikatnie z fotela, aby nie zbudzić
śpiącej jeszcze przy mnie Carolin. Powolnym krokiem ruszyłam w stronę kuchni,
mało co nie przewracając się o buty. Usiadłam na krześle, kładąc ręce na stoliku.
Trzeba było by zadzwonić do rodziny, ale nie dzisiaj… A jak już to wieczorem.Siedząc, usłyszałam kroki na dworze. Odwróciłam głowę w stronę wyjścia. Ktoś zaczął cicho pukać. Wstałam z siedzenia i podeszłam do okna, z którego miałam idealny widok na drzwi wejściowe. Stał tam przemoknięty Zayn. Czym prędzej cicho otworzyłam drzwi, wpuszczając go do środka. Od razu wpadłam w jego objęcia.
- Zayn…
- Julia…
Pociągnęłam go za dłoń, ciągnąc do mojej sypialni.
- Masz jakieś męskie ubrania? – Zapytał
- Coś się znajdzie…
Po powrocie z garderoby rzuciłam mu dresy i luźną koszulkę. Szybko przebrał się, a mokre ubrania powiesił na kaloryferze.
Usiedliśmy na łóżku, naprzeciwko siebie.
- Zayn gdzie byłeś? – Zapytałam niepewnie
- U kumpla, przepraszam, że nie przyszedłem wcześnie.
U kumpla? Czy JEGO nazywasz kumplem? Nie rozumiem całej tej sytuacji…
- U kolegi?
- Tak, ma na imię Josh.
Nie odezwałam się już, ta sprawa była dla mnie dziwna. Czyli ten telefon… Był zmyślony? Ktoś chciał mnie nastraszyć?
- Ja się jeszcze położę spać, jestem zmęczona…
Chłopak tylko zszedł z łóżka podchodząc do okna i wpatrując się w krople uderzające w szybę.
*rano*
Usłyszałam donośne głosy na dole… Kłótnia? Usłyszałam w niej swoje imię, więc szybko założyłam bluzę i zeszłam powoli na dół.
- Laura, co się tu dzieje? – Cicho zapytałam
Przyjaciółka odpowiedziała, dość oschłym głosem
- Chłopcy się martwią… Zayn wrócił wczoraj w nocy, prawda?
- Tak.
- No właśnie, ON coś mu zrobił…
- Co mu zrobił? – Spytałam przerażona
- Nic poważnego, na szyi ma delikatne otarcia, a na rękach małe siniaki… - Skrzyżowała ręce przyjaciółka
Zamilkłam, powędrowałam do salonu, gdzie siedział na sofie, mulat. Przysiadłam się obok niego, kładąc moją rękę na jego. Od razu wyczuł moją obecność i odwrócił się w stronę mojej twarzy. Zbliżyliśmy się do siebie, miało nastąpić to…
Na co czekałam, ale do salonu wparowała radosna Laura. Argh…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz