Ujrzałam Rich'a z siedzącą mu na
kolanach dziewczyną. Z tyłu wyglądała na moją przyjaciółkę Laylę, nie jestem
pewna. Ale za to wiem, że Rich mnie widział, ponieważ zrzucił dziewczynę na
łóżko i podbiegł do okna. Zeszłam niczym strzała by mnie tylko nie zauważył.
Schowałam się za rozgałęzione drzewa. Uuuuff... Nie zauważył mnie. Spojrzałam z
odetchnieniem na niebo i ujrzałam jak z bezchmurnego i słonecznego nieba robi
się ciemne i deszczowe. Usiadłam na chodniku i czułam jak spojrzenia ludzi
padają na mnie. Nie dziwie się, byłam przecież w staniku. Poczułam na skórze
pierwsze krople deszczu, a po chwili było ich coraz więcej i więcej. Wstałam,
podbiegłam pod okno Rich'a i wzięłam bezszelestnie skrawki mojej bluzki.
- To bez sensu... - myślałam. Ruszyłam się i szybkim krokiem poszłam w stronę mego domku. Po chwili usłyszałam kroki... Ktoś za mną szedł. Byłam zdenerwowana, odwróciłam się i ujrzałam skromnego chłopaka z krótko ściętymi włosami.
- Co taka piękna dziewczyna, robi w taki deszczowy dzień w staniku? - Zachichotał zawstydzony nieznajomy.
Od razu mi się spodobał. Takiego chłopaka u mego boku brakuje.
- A co taki przystojny chłopak robi na dworze przy półnagiej dziewczynie? - Zapytałam wciąż zawstydzona.
Chłopak nie odpowiedział. Podał mi rękę mówiąc:
- Jestem Liam, Liam Payne.
- Carolin... - Podałam rękę niechętnie.
- A tak w ogóle jaka sytuacja zaistniała, że... Jesteś w tym... no... staniku?
- A nie ważne. W sumie śpieszę się do domu...
Pociągnął mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Proszę… - Wyszeptał.
Opatulił mnie szaro-czerwoną bluzą by najprawdopodobniej mnie ogrzać. Poczułam się kochana
i potrzebna.
- Dlaczego to robisz?
- Ale co "robię" ?
- No wiesz, dajesz mi swoją bluzę i w ogóle jesteś dla mnie miły... - Wymruczałam do niego.
- Może nie zauważyłaś ale podobasz mi się... - Zawstydzony odpowiedział.
Nic nie mówiłam, czekałam na jego pierwszy krok. Nie musiałam długo zastanawiać się, kiedy właśnie nastanie ten moment. Zaproponował gorącą czekoladę w pobliskiej kawiarni. Po 40 minutach spaceru wiedzieliśmy już prawie wszystko o sobie. Otwarł przede mną ciemnobrązowe drzwi jak na mężczyznę przystało. Znalazłam pusty stolik. Szturchnęłam lekko Liam'a wskazując na niego. Usiadłam na krześle i rozmyślałam co dalej. Wpadłam na genialny pomysł... Liam po chwili zasiadł naprzeciwko mnie z gorącą czekoladą.

- To może później pójdziemy do mnie? - Spytałam.
- Nie, wiesz co skoczymy do domku mojej przyjaciółki. Tam są też inni członkowie zespołu.
- Aha, no dobra.
Wypiliśmy szybko czekoladę i wyszliśmy płacąc za rachunek. Szliśmy krętymi uliczkami Londynu trzymając się za ręce. Objął mnie pytając czy mu się podobam. Zaśmiałam się, bo co miałam mu powiedzieć, że tak jestem w tobie zakochana po uszy?
- Wiesz co ? Moooże...
- Dlaczego ty jesteś taka tajemnicza ?!
Doszliśmy wreszcie doszliśmy do domku jego przyjaciółki. Był bardzo podobny do domu Julii. Weszliśmy i ujrzałam Laurę siedzącą koło Louis’a (znałam ich wszystkich dzięki memu księciu z bajki). Reszta siedziała na ogromnej sofie, albo na fotelach.
- Juliaa? Lauraa? - Zdziwiłam się zobaczywszy moje najlepsze przyjaciółki.
Podbiegłyśmy do siebie i przytuliłyśmy z całych sił.
- To wy się znacie? - Spytał Liam.
- Oczywiście!
Wszyscy zaśmiali się od ucha do ucha. Liam usiadł na sofie, na której ledwo było miejsce i chwycił mnie w pasie ciągnąc na swoje kolana. Czułam się dziwnie miałam na sobie za dużą bluzę. Rozmawialiśmy ze sobą… z jakieś no nie wiem 2-3 godziny. Stwierdziłam, że zostanę na noc u Julii. Bawiliśmy się do białego rana...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz