Na początku widziałam tylko
ciemność. Pomimo dzwonienia budzika, wciąż jak mi się wydawało była noc.
Niestety tylko mi się wydawało bo budzik nie kłamie a ja muszę wstać, no w
końcu jestem umówiona…. Moje oczy przyzwyczaiły się do panującego w moim pokoju
półmroku co było dla mnie sporym ułatwieniem w przemieszczaniu się. Podeszłam
do okna i wciągnęłam żaluzje. Zapanowała błogosławiona światłość! Żwawym
krokiem ruszyłam w stronę szafy znajdującej się naprzeciwko okien zaraz przy
wejściu. Skoro już o wnętrzach to w moim pokoju dominuje kolor brązowy i
miętowy. Pokój z wyjątkiem jednej ściany pokrywa miętowa tapeta za to na lewej
ścianie zupełnie nagiej, bo jak inaczej nazwać ścianę przy której nic nie leży,
znajduje się fototapeta przedstawiająca kubek kawy. Przed szafą stoi rogowa
kanapa w ciemnobrązowym kolorze a przed nią drewniany stolik z szybą. Siedząc
na kanapie która z resztą jest rozkładana bo służy mi jako łóżko, mamy widok na
telewizor, a pod nim komodę również z ciemnego drewna. Na lewo w rogu pod oknem
stoi biurko. Aha, prawie zapomniałam, po prawej stronie za kanapą, ale przed
kanapą stoją regały również z ciemnego drewna na bibeloty. Mój pokój jest
świątynią spokoju, w nim nie da się denerwować do tego jeszcze ten zapach… -
miętowy odświeżacz powietrza dodaje temu miejscu uroku. Wracając do tematu
mojego wyjścia wybrałam czarne legginsy i białą tunikę ze złotym krzyżem na
środku. Potem zjadłam śniadanie, zrobiłam parę rzeczy o które prosiła mnie moja
rodzicielka i wyszłam z domu. Przemierzałam spokojnie uliczki Londynu, aż
doszłam do mieszkania mojej przyjaciółki. Zapukałam do drzwi, na odpowiedź
„Otwarte!” nie musiałam długo czekać. Nacisnęłam klamkę i znalazłam się u
Julii. Trochę pogadałyśmy, zajadając się ciastkami, które dziewczyna znalazła w
kuchennej szafce. Piłyśmy herbatę, kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie
powiem byłam ciekawa kto to może być, jak się domyśliłam moja przyjaciółka
wiedziała kto to…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz