O co chodziło? Co się działo? Z minutę na minutę, coraz bardziej
się bałam. Kto to może być? Skąd ma mój numer? W głowie było więcej pytań niż
odpowiedzi. Mam coraz gorsze pomysły… Z przemyśleń wyrwał mnie głos Laury.
- A gdzie reszta?
Rozejrzałam się po obszernym pokoju, przysuwając się bliżej do przyjaciółek.
- Rzeczywiście… – Powiedziałam, po kilku sekundach zastanowienia się
- To gdzie poszli? – Dopytała Carolin
- Siedziałam w pokoju… - Rzuciłam jej znaczące spojrzenie

Przez chwile siedziałyśmy w milczeniu, które przerwało głośne walenie w drzwi wejściowe. Pociągnęłam dziewczyny za sobą. Było ciemno, nic nie wiedziałam, ktoś musiał zasłonić dłonią wizjer. Powoli otworzyłam drzwi.
- Co ty kobieto, sumienia nie masz. Tam leje, wieje, a ty tu co? – Zdenerwował się Louis, wchodzący przez próg
Wszystkie trzy zaśmiałyśmy się, nie zważając na niebezpieczeństwo. Chłopak powiesił na wieszak swoją kurtkę i zostawił buty w korytarzu i podszedł do nas. Usłyszałam dzwonek mojego telefony, który został na górze. Zaświeciłam światło rzucające promienie na drewniane schody.
Podchodząc do biurka ujrzałam zastrzeżony numer.
- Znowu on? – Zapytał się mnie Louis
Nie odpowiedziałam, w progu zauważyłam Laurę, która od razu do nas podeszła.
Rozejrzałam się po obszernym pokoju, przysuwając się bliżej do przyjaciółek.
- Rzeczywiście… – Powiedziałam, po kilku sekundach zastanowienia się
- To gdzie poszli? – Dopytała Carolin
- Siedziałam w pokoju… - Rzuciłam jej znaczące spojrzenie

Przez chwile siedziałyśmy w milczeniu, które przerwało głośne walenie w drzwi wejściowe. Pociągnęłam dziewczyny za sobą. Było ciemno, nic nie wiedziałam, ktoś musiał zasłonić dłonią wizjer. Powoli otworzyłam drzwi.
- Co ty kobieto, sumienia nie masz. Tam leje, wieje, a ty tu co? – Zdenerwował się Louis, wchodzący przez próg
Wszystkie trzy zaśmiałyśmy się, nie zważając na niebezpieczeństwo. Chłopak powiesił na wieszak swoją kurtkę i zostawił buty w korytarzu i podszedł do nas. Usłyszałam dzwonek mojego telefony, który został na górze. Zaświeciłam światło rzucające promienie na drewniane schody.
Podchodząc do biurka ujrzałam zastrzeżony numer.
- Znowu on? – Zapytał się mnie Louis
Nie odpowiedziałam, w progu zauważyłam Laurę, która od razu do nas podeszła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz