wtorek, 21 stycznia 2014

Od Laury - Cz. 4

Weszłam do domu. Zapaliłam światło i stwierdziłam, że to co przed chwilą wydawało się być zmęczeniem ulotniło się ze mnie pozostawiając samą energię w duszy mojej osoby. Mama i tata dziś mają nocne zmiany, a ja siedzę sama w domu. Oni tam imprezują, a ja tu siedzę jak ciołek... Chwyciłam telefon. Menu, kontakty, J...Julia jest wcisnęłam zieloną słuchawkę i wsłuchiwałam się w monotonny dźwięk płynący z urządzenia. Nie odebrała. Cholera! Pomyślałam i nie zastanawiając się co powiedzieli by na to rodzice chwyciłam torbę, ubrałam buty i płaszcz. Wybiegłam na ciemną ulicę. Jeśli Julia nie odbiera coś jest na rzeczy, a szczególnie kiedy w jej domu jest chłopak który ją skrzywdził... Tak domyśliłam się tego aż taka tępa nie jestem. Szłam chwilę cały czas przyśpieszając. Księżyc oświetlał park co chwilę chowając się za chmurami. Już prawie wyszłam z parku kiedy nagle usłyszałam, że coś szeleści w krzakach. Biegłam, jest noc a w nocy można spotkać wielu nieciekawych typów. Stanęłam przed domem Julii. Wparowałam do środka rzucając tylko:
- Gdzie ona jest?
Podbiegłam do stołu zauważając pudło.
-Co to jest? Spytałam przestraszona. Laleczki Chucky?
Chwyciłam kilka w ręce i sprawdziłam czy jest ich dużo. Było. Był ich cały karton. Podeszłam do drzwi przy których czuwała Carolin.

- Jest tam?
Odpowiedź twierdząca. Niestety. A potem już tylko panika.
- Boże zróbcie coś! Ona może sobie coś zrobić! Musimy się tam dostać! Julia! Julia! Otwórz proszę!
Bezsilność. Rozpacz. Czarny scenariusz. Jedyne co przychodziło mi do głowy. Po paru minutach mojej histerii dziewczyna lekko uchyliła drzwi. Potem mocniej. Wyszła. Dałam jej znak ręką żeby zaczekała a sama w tym czasie wróciłam po lalki chowając je bardzo skutecznie z resztą do śmietnika. Wróciłam do przyjaciółek i razem usiadłyśmy w salonie. Cisza. Amm... próbowałam coś powiedzieć ale zrezygnowałam. Nie zamierzam się stąd dziś ruszać, zostaje tu, przy mojej przyjaciółce czy jej się to podoba czy nie! Choćbym miała spać na podłodze.
- A gdzie reszta? Spytałam zauważając ich nieobecność.

1 komentarz: