Powoli podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek. Do domu wparowało pięciu chłopaków, którzy stanęli przede mną w szeregu. Ściągnęli swoje płaszcze i kurtki, i wraz ze mną powędrowali do salonu, gdzie siedziała moja przyjaciółka. Przedstawiłam ją każdemu z osobna i usiadłam obok niej. Przypatrzyłam się każdemu, a swój wzrok zawiesiłam na blondynie, który rozmawiał z mulatem. Był nieskazitelnie przystojny, jego błękitne oczy idealnie komponowały się z jego czupryną.
Na jego szczęście nie mogłam patrzeć. Czułam się winna temu co zrobił. Łzy napłynęły mi do oczu i po prostu uciekłam. Biegłam do łazienki nie patrząc, czy inni widzieli łzy, spływające po moich policzkach. Zamknęłam na klucz drzwi od zimnego pokoju i sięgnęłam do kosmetyczki, która została po wczorajszym wieczorze. Szukałam tam, małego ostrego przyrządzenia, które już używałam. Kiedy je znalazłam odpakowałam z papierowego materiału i przyłożyłam metalową żyletkę to nadgarstka. Krew powoli zaczęła lecieć, w tym samym czasie usłyszałam pukanie do drzwi. Delikatnie przekręciłam klucz, otwierając je pomału. Nałożyłam rękaw na rany, aby ich nie zobaczył. Wszedł i objął mnie. Czułam się przy Maliku bardzo bezpieczna. Jego silne dłonie, masowały moje obolałe plecy. Na moje nieszczęście, rękaw przemókł czerwoną cieczą, Zayn od razu to zauważył. Złapał za moją dłoń i uniósł rękaw do góry.
- Na prawdę jest aż tak źle?Nie odpowiedziałam. Jedynie co zrobiłam to popatrzyłam się na mulata proszącym wzrokiem. Ten tylko z podręcznej apteczki w półce nad umywalką wyciągnął bandaż i opatrzył nimi moje rany.
- Proszę, niech to zostanie, tylko między nami. - Wyszeptałam
- Dobrze.
Wyszłam z łazienki kierując się z powrotem do salonu. Wtedy Laura siedziała już obok roześmianego Louis'a. Uśmiechnęłam się i usiadłam przy Maliku. Rozejrzałam się po obszernym salonie i zauważyłam, że nie ma Liam'a. Byłam bardzo ciekawa, gdzie poszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz