niedziela, 19 stycznia 2014

Od Carolin - Prawdziwa miłość

Wstałam chyba jako ostatnia. Wszyscy byli poubierani, a ja jak zwykle w bieliźnie. 
- Witam wszystkich! - powitałam ich uprzejmie. 
Każdy po kolei odpowiedział mi na wcześniejsze powitanie.
- Julaa? - spytałam.  - Pożyczyłabyś mi, no wiesz jakieś ubrania? - Zaśmiałam się.
- No okey. - niechętnie odparła.
Julia zaprowadziła mnie do całkiem innego pokoju. Miała tam swój raj. Była tam mianowicie chyba największa garderoba na świecie. Pokazała mi łososiowo-białą sukienkę z bajecznymi szpilkami i mini kopertówką.



- Proszę to dla Ciebie. - oznajmiła. - Aaaa... Ale. Z jakiej to okazji?
- No wiesz mamy zamiar iść dzisiaj do kina i nie wiesz co później z tego wyniknie. - rozpromieniałam. Przytuliłam ją z całych sił, wiedziałam, że jest czymś zmartwiona. Miała na policzkach rumieńce po spływających łzach.
- Ja się zbieram. Mama czeka na mnie.
- Ale czekaj, a sukienka?
- No dobra!
Pocałowałam Julię w policzek i wybiegłam z domu. Otwarłam drzwi od mojego domku i zobaczyłam mamę z jakimś obcym facetem.
- Mamoo! Najpierw piszesz mi list o jakimś bracie, a teraz to? - czułam, że dłużej nie wytrzymam, łzy powoli spływały mi po policzkach.
- Ale córeczko jaki list? Ja nic nie pisałam, Carolin!
- To ty to zrobiłeś, prawda?!- mama spytała obcego mi mężczyznę.
- No wiesz... Tak ja to zrobiłem.
- Wyjdź i nie wracaj! Nienawidzę Cię.
Nie zrozumiałam tego co się stało. Dlaczego On to zrobił? Aż tak mnie nie lubi? Przecież on mnie nie zna w ogóle! Czyli nie mam brata? Głupi żart. A ja się tak przejęłam i jeszcze do tego straciłam ukochanego (Rich'a).
- Drrrń! Drrrń! - zadzwonił mój telefon.
- Słucham? Rich? Co chcesz? No dobra, za ile? Okey, to cześć.
Umówiłam się z Richem, za 20 minut przed moim domkiem.

* 20 minut później *

 - Dlaczego to zrobiłeś? Nie widziałeś tego, że mi się podobałeś?
- Ale, Carolin? Ja wiedziałem o wszystkim, ale no cóż możemy być tylko przyjaciółmi.
- Cooo? Tyle lat przyjaźni? Wiesz co nie chce mieć już nic z Tobą wspólnego. Odejdź!
Wróciłam do domu i poszłam się wykąpać. Miałam zamiar dłuuuugo tam siedzieć. Ale wyszłam po 15 czy 10 minutach. Ubrałam się w pożyczoną sukienkę od przyjaciółki, buty oraz kopertówkę. Spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że wyglądam BOSKO! Pomalowałam się, uczesałam i byłam gotowa do wyjścia.
- Mamoo! Wychodzę nie wiem, o której będę i w ogóle nie wiem czy wrócę. Więc pa! - wyszłam z domu niczym gwiazda.
I tak właśnie się czułam. Przed domem czekała na mnie czarna limuzyna. Była cudowna. Wyszedł z niej brunet w garniturze i czarnych lakierowanych butach. Przytulił mnie i pocałował w policzek. Byłam w siódmym niebie. Weszliśmy do limuzyny i ruszyliśmy do kina. Byliśmy na filmie romantycznym, więc przez cały film przytulaliśmy się do siebie. Zajęliśmy cały jeden rząd. W końcu było nas ośmiu.

* 4 godziny później * 

Nic kompletnie nie pamiętam z filmu przespałam prawie cały na kolanach Liam'a. Zaniósł mnie do jakiegoś parku. Jest ciemno, a niebo gwieździste. Kompletnie nie wiem gdzie jest reszta, ale czuję się bezpieczna. Usiedliśmy na pierwszej lepszej ławce. Posadził mnie na niej, a sam uklęknął na ziemi. Otworzył małe czerwone pudełeczko, w którym była przepiękna diamentowa branzoletka.


- Carolin Rogers czy zostaniesz moją dziewczyną, aż po koniec świata? 

Zamurowało mnie.
- Wiesz Liam, musze Ci coś powiedzieć przeżyłam w życiu wiele. I nie chce by to był mój życiowy błąd. Dlatego powiem Ci ... TAK!
Podniósł mnie i pocałował w usta. Najpiękniejsza chwila w moim życiu. Trzymając się za ręce powędrowaliśmy do domu Julii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz