Doszliśmy z Liam’em do domku Julki.
Weszłam nie pukając i ujrzałam przyjaciółkę całą zdenerwowaną i przestraszoną.
- Julia! Co jest?
- Nie... Nic.
- Powiedz mi! Martwię się o ciebie ostatnio. - Zaniepokojona odparłam.
Pociągła mnie za dłoń i zaciągnęła do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.
- Gdzie jesteśmy?
- To.. jest.. moje tajemnicze pomieszczenie - Zaśmiała się cichutko.
- Aha.
Usiadłyśmy na czarno - białej sofie. Wsłuchana w historię i przeżycia Julii byłam bardzo zaniepokojona.
- Caro.. ty masz wszystko. Chłopaka, szczęście ci dopisuje. A mi co? NIC! -Ujrzałam łzy na policzkach przyjaciółki.
- Ja mam wszystko? Nie mam ojca! A były facet mojej mały zrobił mi straszne świństwo!
Nie odpowiedziała.
- Jull! Kocham cię i wiesz o tym, ale nie możesz się tak zadręczać.
- Ja wiem, ale... A zresztą chodźmy już.
Zeszłyśmy po schodach w dół i zobaczyłyśmy jak Zayn z Louis’em wychodzą.
- Gdzie idą? - Spytałam.
- A coś tam załatwić... - Odparł Liam.
- Liam musimy pogadać!
- Okey.
Ruszyłam w stronę drzwi i otworzyłam je lekko. Wychodząc, krople spadały na mnie szybko i energicznie.
- Co się stało?
- Słuchaj... Znamy się od dwóch dni... I jesteś pewny, że to ja jestem tą jedyną ?
- Carolin! No jasne, może i znamy się krótko, ale wiemy o sobie wszystko! Między nami zaiskrzyło... - Odparł przystojny brunet.
Wtuliłam się w jego i wyszeptałam do ucha: Kocham Cię i nie spieprz tego! Zobaczyłam jak Liam śmiejąc się próbuje mnie jeszcze bardziej do siebie wtulić.
Weszliśmy do środka i usadowiliśmy się na opustoszałej sofie.
"Rzeczywiście, dopisuje mi szczęście.. Ale nie mówię, że mam go cały czas. Przecież do niedawna chodziłam smutna i przygnębiona"- myślałam.
- Może byśmy tak gdzieś wyszli? Może na basen? Ale za dwa dni, bo teraz nie możemy za bardzo - Zaproponował Niall.
- Nie, raczej nie - Odpowiedziałam wraz z Julią.
Przytuliłam Julię i cmoknęłam w policzek. Nagle zadzwonił dzwonek.
- Ja otworzę… - Odrzekła Julia.
Po otwarciu drzwi Julia ujrzała bardzo znajomy głos.
- Mam tu przesyłkę, na nazwisko: McCartney.
- To ja. - Odezwała się Julia. Odebrała paczkę i podpisała jakieś papiery.
- Co to? - Spytałam.
- Nie wiem, ale głos jest mi bardzo znajomy...
Julia odpakowała paczkę i ujrzała mnóstwo laleczek Chucky. Przeraziłam się, Julia wyglądała na jeszcze bardziej.
- Kto to mógł zrobić? Dlaczegoooo? - Płacząc próbowała coś wypowiedzieć.
Wybiegła do pokoju i się zamknęła. Nie zostawiłam jej... Siedziałam przed drzwiami z dwie godziny, ale nie otwarły się. Nie chciałam nalegać...
- Zjedz coś! - Rzekł Liam trzymając w ręku małą tacę z sałatką owocową.
Nie - Odrzekłam.
To były najdłuższe godziny w moim życiu...
- Julia! Co jest?
- Nie... Nic.
- Powiedz mi! Martwię się o ciebie ostatnio. - Zaniepokojona odparłam.
Pociągła mnie za dłoń i zaciągnęła do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.
- Gdzie jesteśmy?
- To.. jest.. moje tajemnicze pomieszczenie - Zaśmiała się cichutko.
- Aha.
Usiadłyśmy na czarno - białej sofie. Wsłuchana w historię i przeżycia Julii byłam bardzo zaniepokojona.
- Caro.. ty masz wszystko. Chłopaka, szczęście ci dopisuje. A mi co? NIC! -Ujrzałam łzy na policzkach przyjaciółki.
- Ja mam wszystko? Nie mam ojca! A były facet mojej mały zrobił mi straszne świństwo!
Nie odpowiedziała.
- Jull! Kocham cię i wiesz o tym, ale nie możesz się tak zadręczać.
- Ja wiem, ale... A zresztą chodźmy już.
Zeszłyśmy po schodach w dół i zobaczyłyśmy jak Zayn z Louis’em wychodzą.
- Gdzie idą? - Spytałam.
- A coś tam załatwić... - Odparł Liam.
- Liam musimy pogadać!
- Okey.
Ruszyłam w stronę drzwi i otworzyłam je lekko. Wychodząc, krople spadały na mnie szybko i energicznie.
- Co się stało?
- Słuchaj... Znamy się od dwóch dni... I jesteś pewny, że to ja jestem tą jedyną ?
- Carolin! No jasne, może i znamy się krótko, ale wiemy o sobie wszystko! Między nami zaiskrzyło... - Odparł przystojny brunet.
Wtuliłam się w jego i wyszeptałam do ucha: Kocham Cię i nie spieprz tego! Zobaczyłam jak Liam śmiejąc się próbuje mnie jeszcze bardziej do siebie wtulić.
Weszliśmy do środka i usadowiliśmy się na opustoszałej sofie.
"Rzeczywiście, dopisuje mi szczęście.. Ale nie mówię, że mam go cały czas. Przecież do niedawna chodziłam smutna i przygnębiona"- myślałam.
- Może byśmy tak gdzieś wyszli? Może na basen? Ale za dwa dni, bo teraz nie możemy za bardzo - Zaproponował Niall.
- Nie, raczej nie - Odpowiedziałam wraz z Julią.
Przytuliłam Julię i cmoknęłam w policzek. Nagle zadzwonił dzwonek.
- Ja otworzę… - Odrzekła Julia.
Po otwarciu drzwi Julia ujrzała bardzo znajomy głos.
- Mam tu przesyłkę, na nazwisko: McCartney.
- To ja. - Odezwała się Julia. Odebrała paczkę i podpisała jakieś papiery.
- Co to? - Spytałam.
- Nie wiem, ale głos jest mi bardzo znajomy...
Julia odpakowała paczkę i ujrzała mnóstwo laleczek Chucky. Przeraziłam się, Julia wyglądała na jeszcze bardziej.
- Kto to mógł zrobić? Dlaczegoooo? - Płacząc próbowała coś wypowiedzieć.
Wybiegła do pokoju i się zamknęła. Nie zostawiłam jej... Siedziałam przed drzwiami z dwie godziny, ale nie otwarły się. Nie chciałam nalegać...
- Zjedz coś! - Rzekł Liam trzymając w ręku małą tacę z sałatką owocową.
Nie - Odrzekłam.
To były najdłuższe godziny w moim życiu...
Cudowne <33
OdpowiedzUsuń